Berlin od roku 1949, to tak naprawdę dwa Berliny. Dwa państwa. Dwa różne ustroje i rzeczywistości. Wschodnia część miasta dostała się pod władanie sowietów, z których pomocą została stolicą całkiem nowego wtedy państwa, o ''wdzięcznym'' skrócie NRD (niem. DDR). Komuniści zaczeli się tam rządzić twardą ręką. Nie licząc się z obywatelami, a za to myśląc tylko o własnych korzyściach, utrudniali i ograniczali im życie coraz bardziej. Tymczasem parę ulic dalej, tworzył się zupełnie inny świat. Połowa miasta pozornie podzielona na 3 strefy - Amerykańską, Francuską i Brytyjską, tak naprawdę stworzyła jedną zgodną machinę. Własne, małe państwo-miasto, które zaopatrywane i chronione przez kraje zachodu, stworzyło enklawę tego wolnego świata, w środku socjalistycznego państwa.
Z początku można było przemieszczać się z jednego krańca Berlina, na drugi, tak jak w każdym innym mieście. Na piechote, tramwajem, metrem. I to bez żadnych szlabanów, czy kontroli. I tak pewnie by pozostało, gdyby nie fakt, że ludziom ze wschodniej części nie podobała się nowa rzeczywistość i masowo z niej uciekali, a właściwie wyjeżdżali. Bo mieli gdzie. W ten sposób, ten niby wspaniały kraj, w bardzo krótkim czasie wyludniłby się całkowicie. Nie chcąc oczywiście do tego dopuścić, władze wschodnie zamknęły swoją strefę otaczając miasto, przynajmniej teoretycznie, szczelnym murem.
Z dnia na dzień, a dokładnie w ciagu jednej nocy zostały rozdzielone całe rodziny. A niektórzy nagle nie mogli już pojechać do pracy, czy szkoły znajdującej się w innej strefie. Zaczęło się od zwykłego drutu kolczastego. Potem pierwsze, betonowe ogrodzenia, które z biegiem lat stały się wciąż ulepszanym, śmiertelnym torem przeszkód. Ale ludzie ciągle uciekali. Przez mury, nad nimi, a nawet pod. Szukali wszystkich możliwych sposobów. Narażali życie, często nie tylko swoje. Wszystko po to, by znów spotkać bliskich, lub by poprostu zaznać trochę wolności. Niestety nie wszystkim się udało...
Jest rok 2014. Mury nadal istnieją. NRD i RFN także. Choć róznica między nimi jest jeszcze większa, niż kiedyś. Świat się jednak zmienił. Znacznie do przodu posunęła się także technika. A więc i mur został uzbrojony jeszcze bardziej. Ale dziś wygląda zupełnie inaczej. Gdy do niego podejdziesz, zamiast przygnębiającego, betonowego ogrodzenia, ciągnącecgo się po horyzont, zobaczysz przed sobą pachnący, zielony żywopłot. Wysoki na kila metrów. Co jest za nim? Lasery, boty, czujniki. Za to żadnego psa, żadnego człowieka. Tam jest już tylko śmierć. A mimo to ludzie wciąż uciekają...
Jesteśmy mieszkańcami Berlina Zachodniego i korzystamy z wszelkich jego wygód. Wolnych mediów, internetu, kart płatniczych. Dostępu do różnych dóbr, takich jak w pełni wyposażone, kolorowe sklepy, czy możliwość swobodengo wyjazdu za granicę i wolność decydowania o wszelkich aspektach naszego życia. To co jednak wyróżnia nas od innych jego mieszkańców, to fakt, że tak naprawdę pochodzimy z tamtej strony. Nasze historie wyglądały różnie. Zostaliśmy przymyceni jako dzieci. Uciekaliśmy metrem, samolotem, pod maską samochodu, tunelem. Sami, albo z bliskimi. A może urodziłliśmy się już tutaj, poczęci przez uciekinierów, którzy zostawili tam swoją i naszą rodzinę. Mogliśmy też trafić do politycznego więzienia i zostać sprzedani aliantom za Euro. Tak jak kiedyś odbywało się to za zachodnie Marki. A może tam zostało nasze dziecko, które teraz doktrynuje socjalistyczny sierociniec. Jedno jest pewne. Tamta strona nie jest nam całkiem obca i nawet zdarza się nam tam bywać, ale już z paszportem wolnego człowieka. Z możliwością legalnego przekraczania tej żelaznej granicy. A udajemy się tam w różnych celach - żeby zawieśc paczkę rodzinie, poszpiegować dla zachodu, kogoś odnaleźć, albo pomóc kolejnym ludziom w ucieczce. Być może nam bliskim. Każdy z nas ma tutaj swoje prywatne, wolne życie, ale wszyscy należymy do tego samego zgrupowania, które kiedyś pomogło nam, a teraz innym zaadoptować się w tym nowym świcie. Gdyż NRD zatrzymało się na poziomie lat 80 i taka ''przeprowadzka'' jest jak przeniesienie się w przyszłość. Nie łatwo się więc tu odnależć. Oprócz tego, organizacja o której mowa, zawzięcie walczy też z samym murem i jego twórcami. Dąży do całkowitego zjednoczenia Niemiec. Tak samo jak my...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz